środa 25 kwiecień 2018

Aktualne wydanie

Świat się kręci
001 okladka AMS 03Jak poinformował Daimler AG „przedsiębiorca Li Shufu nabył pakiet 9,69% akcji”. Li Shufu to założyciel i prezes chińskiego producenta samochodów Zhejiang Geely Holding Group. Za kwotę 7,3 mld euro Geely stało się ważnym udziałowcem Daimlera. W 2016 r. Geely wykupiło także udziały w Volvo Trucks. Czyżby europejski przemysł motoryzacyjny nie był w stanie obronić się przed azjatyckimi inwestorami?

 Czytaj więcej>>>

Era youngtimera

Rośnie popyt na samochody zabytkowe z młodszych roczników. Wiele z nich jest niedrogich, są wygodne i proste w obsłudze, a to tylko niektóre z ich zalet.

young

Sporo samochodów z lat 70. i 80. ładnie się zestarzało. Inne wywołują wspomnienia dzieciństwa i młodości. Miał je tato, dziadek lub sąsiad i zakorzeniły się w głowie, jako niedościgłe marzenie, które można teraz tanio (przeważnie) zrealizować.

Rynek youngtimerów systematycznie się powiększa, także w Polsce. Podobnie jak w innych państwach dużym zainteresowaniem cieszą się u nas samochody produkcji krajowej: Warszawy, Syreny, Polskie Fiaty 125p i 126p, Polonezy. Stopniowo fala pasji ogarnia coraz to nowe auta, zrodził się już sentyment do Żuka i Nysy, umacnia się „trudna miłość” do Tarpana. Stałe grono wielbicieli mają samochody niemieckie, głownie te z wysokiej półki, jak Mercedes, BMW czy bardzo ostatnio hołubione Porsche, ale nie tylko. Volkswageny, zwłaszcza tylnosilnikowe, chłodzone powietrzem – to pewniak, który znów zyskuje na wartości. Wiernych fanów mają Saab, Citroen i Alfa Romeo. Pomału odkrywane są auta japońskie. Na razie przebojem jest Mazda MX-5 natomiast Hondy: Civic i CR-X z lat 80. i 90. są cenione wśród młodych kierowców o zacięciu sportowym. Datsun 240Z i Honda/Acura NSX ścigają się ceną z renomowanymi modelami marek europejskich.
Za amerykańskimi youngtimerami przemawia głownie niska cena. Poczynając od połowy lat 70., samochody z USA stawały się coraz mniej atrakcyjne. Wyjątkiem jest Corvette, para Camaro-Firebird, tylnonapędowe Cadillaki oraz inne ocalałe „krążowniki szos” namiętnie rozbijane w filmowych pościgach policyjnych. Ostatnim, produkowanym autem z tego gatunku był Ford Crown Victoria i wywodzące się z niego Mercury i Lincoln. Youngtimery z USA są tanie, tak samo jak części do nich. Niestety, bilans pogarsza spore, choć zwykle niższe niż się powszechnie uważa, zużycie paliwa oraz koszty sprowadzenia – auta i części zamiennych.
Polski rynek samochodów zabytkowych dojrzewa. Coraz bardziej cenione są pojazdy, które nie tylko „dobrze wyglądają”, ale są zgodne z oryginałem czy wręcz w stanie zachowania, ale sprawne i prezentujące się tak dobrze, jak to możliwe w ich wypadku. Rośnie świadomość wagi, jaką ma dobrze przeprowadzona odbudowa czy remont. Polskie warsztaty zdobywają renomę za granicą za profesjonalizm prac, ponadto wciąż oferują konkurencyjne ceny. Wielu nabywców traktuje zabytek jak inwestycję, bardziej przewidujący pilnie studiują rynek youngtimerów. Wśród nich również objawiły się rarytasy, za które nabywcy są gotowi słono płacić. Niedrogie dziś auto, może przynieść po pewnym czasie wysoki zysk. Wystarczy tylko dobrze wybrać i zadbać, aby nie straciło, a zyskało na wartości. Duża w tym rola warsztatu, który podejmuje się remontu generalnego czy napraw o mniejszym zakresie, w tym bieżących.

Popularność szkodzi?
Ponieważ od zakończenia produkcji modeli zaliczających się do youngtimerów minął stosunkowo krótki czas, dostęp do literatury i części zamiennych jest na ogół dobry. Większość z tych samochodów powstawała w seriach liczących setki tysięcy, a zatem można liczyć na fabrycznie nowe części „z zapasów”, a niekiedy również produkowane współcześnie, choć jakość tych ostatnich bywa zwodnicza. Duże są zasoby części używanych.
Trudności w dostępie do części wynikają głownie z dużej liczby wersji poszczególnych modeli, spośród których najciekawsze warianty są na ogół najrzadsze. Kolejny kłopot wynika z popularności niektórych samochodów, która okazała się dla nich zabójcza. Jako pospolite długo nie budziły zainteresowania, a teraz jest ich jak na lekarstwo. Przykładem Ford Sierra, którego wyprodukowano prawie 3,5 mln sztuk. W 2005 r. było ich jeszcze na brytyjskich drogach 67 817, a w 2017 r. tylko 3900. Równie drastycznie spadła liczebności Cortiny. Z przeszło 4 mln egzemplarzy wszystkich generacji w ruchu jest 3814, jak podaje portal www.howmanyleft.co.uk.
Oznacza to również, że zwyczajnie, niedrogie niegdyś wersje z ekonomicznymi silnikami mogą teraz być rzadsze niż wielbione dawniej i sprzedane w małej liczbie odmiany sportowe.
Duże hurtownie zapewniają zwykle części eksploatacyjne, w tym filtry, linki, uszczelki, amortyzatory. Zdarzają się bardziej skomplikowane elementy, np. wałki rozrządu, ale im bardziej specyficzny dla danego modelu element, tym większe prawdopodobieństwo, że go nie będzie.
Dobrym źródłem jest internet, chociaż czasem trzeba dłużej poszperać: w poszukiwaniu części lub najkorzystniejszej cenowo oferty. Sieć daje dostęp do nieprzebranych zasobów rynków zagranicznych, w tym amerykańskiego.

Tania Ameryka
Auta amerykańskie w ogóle są uprzywilejowane, jeśli chodzi o dostęp do części zamiennych. Były produkowane w olbrzymich seriach, a modele wytwarzane w ramach jednego koncernu w mniejszym lub większym stopniu unifikowano. Części eksploatacyjne oraz sporo podzespołów, takich jak pompa paliwa, jest znacznie tańsza niż analogiczne elementy do aut europejskich. Można dostać części oryginalne, fabrycznie nowe lub odpowiadające im zamienniki produkowane obecnie. Dostępne są również części regenerowane. Nową pompę cieczy chłodzącej do Cadillaca rocznik 1975 można dostać za równowartość 70 zł – oczywiście w Stanach Zjednoczonych. Koszty przesyłki zwiększają tę kwotę co najmniej dwukrotnie, co i tak może wyjść taniej niż najtańsza pompa do Peugeota 504, na którą trzeba wydać 230 zł.
Części rzadsze, przydatne przy generalnym remoncie bywają droższe i często trzeba ich szukać w prowadzących handel warsztatach specjalizujących się w danym typie samochodów, na „internetowych szrotach” czy na portalach aukcyjnych. Sporo zależy od zainteresowania, jakim cieszy się dany model. Im większe auto ma powodzenie wśród kolekcjonerów, tym łatwiej je remontować i naprawiać. Przykładem Mustangi z kilku pierwszych lat produkcji. Z obecnie produkowanych części można złożyć cały samochód, który będzie wyglądał jak oryginał, a jeździł lepiej.
Giełdy, targi oraz sieć prywatnych kontaktów są najlepszym sposobem, żeby zaopatrzyć się w części do samochodów polskich oraz innych, które były niegdyś popularne na naszych drogach. Można wówczas liczyć na elementy nowe lub dobrze zachowane za stosunkowo małe pieniądze. Sprzedawcy w internecie miewają skłonność do zawyżania ceny.

Biblioteczka mechanika
Literatura przydatna przy odbudowie i naprawach jest łatwa do zdobycia, choć zwykle nie jest tania. Wysokie ceny osiągają zwłaszcza instrukcje obsługi do aut z okresu PRL-u, głownie polskich. To samo dotyczy katalogów części zamiennych czy książek z rodzaju „obsługa i naprawa”. Analogiczne wydawnictwa na temat samochodów zachodnich mogą być tańsze, o ile są w języku polskim. Wydane za granicą po niemiecku lub po angielsku mają wysokie, jak na naszą kieszeń ceny, zwiększone o koszt ich sprowadzenia. Za to można szczegółowo zapoznać się z budową przytłaczającej większości samochodów produkowanych seryjnie w ostatnich 30–40 latach. I znów przewagę mają auta produkowane w Ameryce, do których można dostać opasłe tomiska lub ich kopie w plikach pdf, opisujące wnikliwie budowę i metody napraw poszczególnych podzespołów modeli danej generacji lub z określonego rocznika.
Pewna część literatury jest dostępna w księgarniach internetowych lub wprost u wydawców. Rzadszych rzeczy trzeba szukać na aukcjach w sieci lub na giełdach.
Samochody obecnie klasyfikowane jako youngtimery mieszczą się na ogół w obrębie „złotego środka”: są na tyle dopracowane i wygodne, że można nimi jeździć na co dzień, a jednocześnie dostatecznie proste, aby nie sprawiały kłopotu warsztatom. Naturalne wydaje się, że powinno rosnąć zainteresowanie nie tylko ich renowacją, lecz także przeglądami i bieżącymi naprawami. Większość z nich pozostaje w rękach pasjonatów, którzy sami chętnie zaglądają pod pokrywę silnika, ale nie odbiera to pracy warsztatom. Ich rola będzie rosła, gdyż nie każdy kierowca ma czas i chęć samodzielnie troszczyć się o swój zabytek.
Dotyczy to w szczególności ekskluzywnych samochodów, coraz częściej nabywanych w charakterze inwestycji. Dobry warsztat, rzetelnie podchodzący do klientów szybko zdobywa renomę, która nierzadko obija się szerokim echem. Może liczyć na lukratywne zlecenia z kraju i zagranicy. Mogą dotyczyć przywrócenia samochodu do stanu fabrycznego lub stuningowania przy pomocy nowoczesnych podzespołów z zachowaniem cech klasycznej sylwetki – tak się robi często z mocnymi autami amerykańskimi.
Wprawdzie przyszłości nie sposób przewidzieć, gdyż poczynania polityków i karykaturalna niekiedy troska o środowisko, która upatruje w samochodach przyczyny zła wszelkiego, może w skali poszczególnych krajów czy całej Unii Europejskiej negatywnie odbić się na rynku pojazdów zabytkowych. Na razie jednak youngtimery są obiecującą niszą, która szybko się rozrasta.

Michał Kij

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem